Pilsko i Babia Góra... mistycznie!


Jeżdżąc w góry czasami nie natrafiamy na taką pogodę, jakiej byśmy sobie życzyli. Widoczność jest wtedy mocno ograniczona i ciężko o dobre zdjęcia z wyjazdu. Nawet wtedy jednak góry potrafią się do nas uśmiechnąć i zrzucić na moment zasłonę z chmur tak, byśmy mogli doświadczyć ich piękna w nieco tajemniczej, przelotnej odsłonie. Kuszą nas wtedy niczym niewiasta, która odsłania to tylko, co sama chce nam pokazać, będąc jednocześnie o wiele bardziej pociągającą, niż gdyby odkryła nam wszystko.



Takie właśnie warunki miałem już podczas kilku wyjazdów. W tym poście pokażę Wam kilka zdjęć z wycieczek na Pilsko i Babią Górę zimą i wiosną.

30 listopad 2012

Podczas tego wejścia na Pilsko chmury od samego początku ścieliły się grubą warstwą, aż po horyzont.

Podchodziłem z Korbielowa.

Chcąc najwyraźniej rozchmurzyć nieco całą tę atmosferę, w pewnym momencie dołączył się do mnie kot.

Po jakimś czasie dołączyła do niego kotka.

Oba koty weszły ze mną na wysokość ponad 1 000 m. n.p.m. ale później zrezygnowały, bo ziemia była już zamarznięta. Oczywiście wynagrodziłem je za wytrwałość smakołykami.

Na Hali Miziowej choć oko wykol...

Pod szczytem Pilska widoki również mocno ograniczone...



... co chwilę jednak, wiatr przepędzał chmury i można było dojrzeć sam szczyt.




Ze szczytu jednak widoków już nie zaznałem. Już to ze względu na duże zachmurzenie...

...już to przez zapadający zmrok.

1 grudzień 2012

Kolejnego dnia wyruszyłem na Babią Górę.
Na Przełęczy Krowiarki była jeszcze dobra pogoda.

Jednak już na Sokolicy, po wyjściu powyżej lasu, wszelka widoczność niemal całkowicie zanikła.


Pod szczytem Babiej Góry byłem przed zmrokiem.

Wtedy to chmury uznały, że nieco się jednak rozstąpią.
Przepraszam za jakość zdjęcia ale było już ciemno a ja nie miałem statywu.
Uważam jednak, że warto je dodać ze względu na zjawisko inwersji.

Nocny widok z Diablaka.


2 grudzień 2012

Następnego dnia ponownie wszedłem na szczyt, tym razem przez Perć Akademików.

Sceneria była bajkowa ale tylko na krótkim dystansie.


Co jakiś czas, chmury się jednak przerzedzały i na podejściu można się było nieco rozglądnąć.



Jednak na szczycie podziwiać mogłem co najwyżej wytwory szronu.




Oszroniony murek na szczycie Diablaka.

4 maj 2013

W maju ponownie wróciłem na Babią Górę.
Królowa Niepogody i tym razem pokazała swą wyższość. Przez większość wędrówki nie widziałem dalej niż na kilka metrów wokół siebie. Jednak kiedy wszedłem już w pasmo szczytowe, chmury zaczęły się uprzejmie rozpływać.


Nawet ślimak przyspieszył kroku (czy też ślizgu na swej jedynej nodze).




Kilka chwil później mogłem się cieszyć wspaniałym zjawiskiem inwersji przy zachodzącym słońcu.

Powyżej chmur wystawał jedynie szczyt Diablaka i Cyla.

Poza tym - ocean chmur.





Zmierzwione bałwany pomiędzy mną a Zawoją.


... i tak po horyzont...

Przy zejściu w kierunku Sokolicy ponad chmury wyjrzała jeszcze Polica.




Wiedząc, jakie warunki panowały jeszcze przed chwilą i widząc coś takiego przed sobą, człowiek zastanawia się wtedy: czy to zwykły przypadek sprawił, że miał możliwość to ujrzeć?... czy może zaszło to w wyniku kwantowego efektu obserwatora?... a może, litując się nad nim, wtrącił się tu sam Stwórca? 
Tak czy inaczej, niezależnie od odpowiedzi, patrząc przed siebie w takich momentach, człowiek doświadcza czegoś nieopisywalnego... czegoś... mistycznego...
... i po to właśnie jeździ się w góry!

5 maj 2013

Następnego dnia zapanowały już idealne warunki widokowe.

Mały niedosyt dnia poprzedniego sprawił, że ponownie zdecydowałem wyruszyć na szlaki!

Dlatego też, korzystając z pogody, w drodze powrotnej do domu zajechałem jeszcze do Węgierskiej Górki, żeby wejść przez Glinne, Halę Radziechowską i Magurkę Radziechowską na Magurkę Wiślańską i Baranią Górę.



Zobacz inne miejsca w Beskidzie Żywieckim >>>



4 komentarze:

  1. Od dawien dawna łączono poezję z górami ale pierwszy raz widzę, żeby ktoś to zrobił w tak oryginalny sposób :) Nie tylko przyjemne dla oka ale też dla ucha!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Babia Góra - jak każda Piękna Pani- bywa wyjątkowo kapryśna. Wielu znajomych wybierając się na wschód słońca- rankiem tkwiło w chmurze. Chyba wilgotny mikroklimat Orawy -częściowo za sprawą sztucznego jeziora powoduje, że często chmury nad Babią wczesnym rankiem są jedynymi w okolicy. I częściej udaje się sfotografować zachód słońca, niż wschód. Ponad rok temu spotkałem zawodowego fotografa, który dla BBN robił time-lapse i radził mi, by czekać na wschód na Małej Babiej. Nie posłuchałem -i to on, niestety miał rację, bo po obniżeniu się o 200m już byłem pod chmurą (a nad morzem mgieł). Na szczycie BG często można spotkać sporą grupkę -jak na przystanku PKS, niektórzy biwakują cgyba po Pd stronie. Ale czasami pogoda bywa łaskawa. Wspaniałe zdjęcia - zwłaszcza te wieczorne. Oddają klimat takich chwil. Dzięki!
    (Krzysztof_Krk)
    PS> Dość niesamowity sposób wychodzenia na Babią można znaleźć tu: http://brytan.com.pl/wojtek-kozub-in-memoriam/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję - cieszę się, że zdjęcia znalazły godnego odbiorcę! Tak to już jest na Babiej Górze - nigdy do końca nie przewidzisz, co na niej zastaniesz. I ma to swój urok! Podobnie jak autora poleconego przez Ciebie wpisu traktuję tę górę w pewien sposób osobiście. Uwielbiam na nią wracać. Lubię też oglądać ją z dala, z innych pasm górskich. Jest wtedy swoistym punktem odniesienia ze względu na swój charakterystyczny profil. Nie bez powodu zapewne mieszkańcy Orawy nazywają ją Orawską Świętą Góra... Pozdrawiam!

      Usuń

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.