Płachta biwakowa "bivy bag"



Jeśli jesteście minimalistami w zakresie ekwipunku podróżnego, to mam coś specjalnie dla Was! Płachta biwakowa, którą tu zaprezentuję pozwoli Wam spać prawie wszędzie i niemal w każdych warunkach, bez użycia namiotu. Nic tak nie cieszy przed długą wędrówką jak perspektywa lekkiego plecaka oraz świadomość, że będziemy mogli złożyć głowę do snu gdziekolwiek dusza zapragnie!



Idea jest taka, żeby w plecaku znalazło się jak najmniej rzeczy. Jedzenia i płynów nie będziemy oczywiście ograniczać - każdy bierze tyle ile potrzebuje. Tak samo z dodatkowym ekwipunkiem - każdy zabiera ze sobą sprzęty, które uważa za konieczne, czy też po prostu przydatne. Dobry śpiwór odciąży nas jednak ze zbędnych ubrań, które wzięlibyśmy ze sobą z myślą o ciepłej nocy a płachta biwakowa bivy bag sprawi, że nie będziemy musieli dźwigać ze sobą namiotu. Do tego zabieramy ze sobą oczywiście karimatę/matę/materac izolujące nas solidnie od podłoża i już możemy rozbić się gdziekolwiek tylko zechcemy. Nawet na śniegu.

Duży pakunek na poniższym zdjęciu to śpiwór syntetyczny pozwalający spać komfortowo w temperaturze do -9*C a mały to płachta biwakowa będąca pokrowcem na ten śpiwór. Z tyłu widać wysłużoną już na wielu wyjazdach karimatę. Osobiście używam tej karimaty przez cały rok ale Wam polecam raczej zaopatrzyć się na zimniejsze miesiące w sprzęt o lepszych właściwościach izolujących. Mi jak dotąd nie zaszkodziło ale nie chciałbym aby ktoś inny skończył przez karimatę z problemami zdrowotnymi.


Długo przymierzałem się do zakupu bivy bag. No ale w końcu się zdecydowałem. Spośród ofert dostępnych na rynku wybrałem produkt polskiej firmy Milo. Nieistotny był tutaj dla mnie fakt, że produkcja odbywa się w ChRL. Chodziło o stosunek ceny do jakości. Zależało mi na tym, aby płachta której będę używał na wyjazdach była wiatro- i wodoodporna oraz zachowywała przy tym oddychalność materiału. Ponadto nie chciałem zapłacić za nią więcej niż około 200 zł. Szczęśliwym trafem natknąłem się w jednym ze sklepów internetowych na promocję i za rzeczoną płachtę zapłaciłem 175 zamiast 225 zł. Można oczywiście kupić nawet tańsze płachty innych producentów ale te nie zapewniają oddychalności materiału, będąc wyprodukowane jedynie z nieprzemakalnego tworzywa. Można również kupić produkty znacznie droższe i zapewne lepszej jakości, czego dowodem są wyroby austriackiej firmy Carinthia, jednak tutaj ceny zaczynają się od ponad 1000 zł. Wybrałem więc Milo Bivy Bag. Jest ona całkiem solidnie wykonana. Spodnia jej część to wodoodporny poliamid a górna to materiał podklejony membraną Aquatex zapewniającą wodoszczelność przy 10 000 mm słupa wody. Płachta jest przy tym bardzo lekka, gdyż waży zaledwie 350 g oraz zajmuje mało miejsca w plecaku.

Od lewej: płachta, śpiwór oraz śpiwór włożony w płachtę.

Wszystkie szwy w płachcie są podklejone taśmą, co dodatkowo podnosi wodoodporność.

Zamki błyskawiczne przykrywane są zakładkami zapinanymi na rzepy velcro.

Jaki jest więc przepis na udany nocleg w takim zestawie? Otóż, bardzo prosty! Znajdujecie dowolne miejsce o równej powierzchni, układacie na karimacie płachtę z włożonym do niej śpiworem, po czym wchodzicie do środka. Jeśli rozkładacie się na śniegu, dobrze jest ugnieść go najpierw trochę pod sobą tworząc w nim małe zagłębienie tak, aby w nocy nie zsuwać się z karimaty na boki (ewentualnie można wcześniej przyciąć odpowiednio karimatę i włożyć ją też do płachty, jednak będzie ona wtedy bardziej narażona na uszkodzenia). Następnie po prostu zasypiacie! Rano, po zwinięciu sprzętu, pozostanie po Was jedynie ślad na ugniecionym śniegu.


Spanie w ten sposób ma oczywiście swoje wady. Ja spędziłem powyższą noc  przy około -5*C i dość sporym wietrze. Szczelnie zamknąłem się więc zarówno w śpiworze, jak i w płachcie. Nie brakowało mi przy tym wewnątrz powietrza, co uważam za ogromną zaletę zestawu. Wadą jest jednak to, że na wewnętrznej stronie płachty z wydychanego przeze mnie powietrza zebrało się sporo wilgoci, przez co śpiwór po całej nocy był mokry na znacznej części swojej powierzchni. Na szczęście nie na tyle abym odczuł to w jakikolwiek sposób w trakcie spania. Przynajmniej po jednej nocy. Przy biwakowaniu kilku-nocnym obawiam się, że właściwości cieplne mojego śpiwora mogłyby zauważalnie spaść. Z powyższych względów uważam jednak, że do tego zestawu znacznie lepiej nadaje się śpiwór syntetyczny niż puchowy, gdyż ten drugi ciężej byłoby później wysuszyć. Warto zaznaczyć, że wada ta nie powinna się ujawnić podczas spania w lepszych warunkach pogodowych, kiedy nie będziemy zamykać się szczelnie w zestawie. Inną wadą, której się dopatrzyłem jest to, że po szczelnym zamknięciu płachty, nad głową nie mamy wolnej przestrzeni. Droższe produkty tego typu mają różne rozwiązania owego problemu. Czasem są to linki, za pomocą których możemy na okolicznym drzewie lub krzewie podwiesić kaptur nad głową. Stosuje się również pałąki podobne do tych, których używa się w namiotach - po wygięciu w łuk utrzymują one płachtę z dala od głowy. Podobnie jak wcześniej, wada ta nie będzie jednak zauważalna kiedy będziemy spać z odkrytą głową. Kolejna sprawa - korzystając z płachty pojawi się konieczność zabezpieczenia bagażu na czas naszego spoczynku. Najlepiej korzystać jest w tym celu z plecaka wyposażonego fabrycznie w nieprzemakalny pokrowiec. Po jego założeniu wystarczy jeszcze tylko zadbać o tylną część plecaka kładąc go, np. na kawałku folii (można ją uzyskać rozrywając torbę jednorazowego użytku). Jeśli obawiamy się dzikich zwierząt, które mogłyby zostać zwabione jedzeniem schowanym w plecaku, najlepiej jest ukryć go na noc kilkadziesiąt metrów od miejsca naszego obozowania. Poza tym należy pamiętać, że korzystając z tego typu rozwiązania noclegowego w ciepłych miesiącach roku należy odpowiednio zabezpieczyć się przed kleszczami. Mimo wymienionych tu wad, jestem bardzo zadowolony z tego sprzętu. Decydując się na jego zakup byłem w pełni świadom tych drobnych mankamentów. Generalnie liczy się dla mnie to, że płachta spełniła dobrze swą rolę, dzięki czemu po raz pierwszy w życiu spędziłem komfortowo noc na śniegu. Do komfortu przyczynił się oczywiście głównie sam śpiwór, jednak bez płachty nie położyłbym się w nim jedynie na karimacie rozłożonej na śniegu. Myślę, że odtąd na samotne wędrówki nie będę zabierał już namiotu.

Znajdą się zapewne osoby, które stwierdzą, że wolą spać pod płachtą typu tarp niż w płachcie bivy bag. Ja nie. Dlaczego? Z prostej przyczyny, iż tarp zapewnia jedynie zadaszenie i względną (aczkolwiek niezupełną) ochronę przed wiatrem. W odróżnieniu od bivy bag, nie uchroni natomiast w ogóle przed wilgocią zawartą w powietrzu a przede wszystkim nie odizoluje nas od mokrego podłoża. Idealnym rozwiązaniem byłoby jednoczesne stosowanie tarpa i płachty bivy bag. Wagowo nie odbiegałoby to jednak zbytnio od spakowania do plecaka znacznie wygodniejszego namiotu. Dlatego w sytuacji, w której muszę wybrać jedną z płacht, mój wybór pada na bivy bag a nie na tarp.

Każdej osobie, która ceni sobie lekkość bagażu oraz biwakowanie pod chmurką polecam takie rozwiązanie. Niekoniecznie musi być to taka sama płachta, którą tu opisuję. Producenta wybierzcie sobie sami kierując się własnymi potrzebami i środkami, które możecie na nie przeznaczyć. Myślę, że niedogodności związane z noclegiem tego typu będą zrekompensowane nie tylko lekkim bagażem w czasie podróży. Zapewniam Was, że satysfakcja po spędzeniu w ten sposób nocy jest znacznie większa niż podczas korzystania z namiotu.

3 komentarze:

  1. Dla mnie największym problemem jest robactwo, a szczególnie komary. Jakoś trudno mi wyobrazić sobie, że mógłbym spać z odkrytą twarzą, więc rozwiązania oferujące taką opcję bez utraty poczucia względnego komfortu są w moim odczuciu lepsze. Zaznaczę, że nie testowałem i są to wyłącznie moje przemyślenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie wyglada prawie rewelacyjnie !

    OdpowiedzUsuń
  3. Robactwo w zimę?

    OdpowiedzUsuń

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.