Rezerwat Sokole Góry



Miejsce to stanowi jeden z największych rezerwatów przyrodniczych na całej Jurze. Jest to jednocześnie największy ze znajdujących się tam kompleksów leśnych. Ponadto, występuje tam najgęstsze nagromadzenie jaskiń wraz z jednym z najrozleglejszych jurajskich systemów jaskiniowych. Zapraszam do Rezerwatu Sokole Góry!




Rezerwat Sokole Góry położony jest kilka kilometrów na południe od Olsztyna koło Częstochowy. Został on ustanowiony w 1953 roku, jednak zainteresowanie ze strony wszelakich badaczy przyrodniczych teren ten zyskał już na początku XIX wieku. Pierwsze plany utworzenia tam rezerwatu powstały pod koniec dwudziestolecia międzywojennego. Zgodnie z nimi miejsce to miało nosić nazwę "Kniei Olsztyńskiej". Nikomu nie trzeba raczej przypominać dlaczego nie zostały one jednak wówczas zrealizowane. Podczas niemieckiej inwazji zapoczątkowanej we wrześniu 1939 roku tereny te pełniły zasadniczo odmienną rolę niż tylko funkcję ostoi przyrody. Niejednokrotnie stanowiły one bowiem schronienie dla partyzantów walczących o przywrócenie wolności naszego kraju. Po zakończeniu działań wojennych powrócono do prac nad utworzeniem tam rezerwatu i po ośmiu latach osiągnięto ten cel. 

W rezerwacie tym chronione są liczne gatunki roślin i zwierząt, wśród których znajdą się też relikty z epoki lodowcowej. Górne partie wzniesień porośnięte są buczyną karpacką, czyli zespołem leśnym, który ostał się obecnie jedynie w trudno dostępnych miejscach. Niegdyś ten rodzaj lasu zajmował niemal całe piętro regla dolnego w Karpatach. Obecnie prawie nic z niego nie zostało, gdyż w większości został wycięty w wyniku działalności człowieka. Buczyna karpacka w Sokolich Górach występuje z domieszką jodły, grabu, dębu i lipy. Spotkać tu również można stu pięćdziesięcioletnie modrzewie. Z drobniejszych roślin objętych ochroną wymienić można m.in. różne gatunki storczyków. Występuje tu również święty krzew pradawnych pogan - kłokoczka południowa. Jego stanowiska są tutaj najbardziej na północ wysuniętymi w całej Europie. Nasiona tego krzewu zamknięte są w charakterystycznych torebkach i grzechoczą na wietrze, przez co prastare ludy wykorzystywały je w różnych rytuałach, najczęściej pogrzebowych. Ze zwierząt występują tu m.in. kuny leśne, wiewiórki, dziki, lisy, sarny, osiem gatunków nietoperzy, dzięcioły, makolągwy, myszołowy, jastrzębie, rzadkie lelki kozodoje, padalce, gniewosze plamiste i chrząszcze będące reliktami epoki lodowcowej, które upodobały sobie jedną z tutejszych jaskiń. Sądząc po nazwie tego miejsca można wnioskować, że niegdyś miały tu również swoje gniazda sokoły. Do niedawna występowały także puchacze, od czego nazwę wzięła jedna z tutejszych gór.

Teren rezerwatu obejmuje dziewięć z dziesięciu wzniesień noszących nazwę Sokolich Gór i rozciąga się na terenie 216 hektarów. Poniżej widok na Sokole Góry ze znajdującego się nieopodal wzgórza Biakło

20 lutego 2017


Sokole Góry wznoszą się około sto metrów ponad otaczający je teren osiągając wysokość maksymalnie 400 m n.p.m. Pomimo niepozornych rozmiarów wzniesienia te niejednokrotnie potrafią zaskoczyć stromiznami i urwistymi przepaściami.


Są to wzgórza wapienne charakteryzujące się dużą ilością zjawisk krasowych. Znajdziemy tam liczne jaskinie, ostańce skalne, leje i studnie krasowe.  


Wędrówkę przez rezerwat najlepiej rozpocząć z darmowego parkingu położonego nieopodal w lesie, przy głównej drodze. Po około 500 m leśnej drogi dociera się z niego do rozgałęzienia szlaków: żółtego, czarnego i zielonego. Na poniższej mapce niebieskim kolorem oznaczyłem prowizorycznie dojście z parkingu do szlaków. W artykule tym przedstawiam jedynie fragment rezerwatu widoczny na owej mapce. Zainteresowanych schematem szlaków całego rezerwatu odsyłam tutaj.


Po dotarciu do rozwidlenia szlaków kieruję się najpierw szlakiem czarnym i zielonym na wschód w kierunku Góry Pustelnica.


Idąc ścieżką widzę po prawej stronie grzebień ostańców skalnych sterczących na grzbiecie wzgórza.


Po chwili rozpoczynam krótkie podejście w kierunku grzbietu.


Z daleka, nieco z boku zauważam płotek w formie koła. Początkowo myślałem, że ogrodzono nim jakiś pomnik przyrody jednak szybko stwierdziłem, że nie rośnie tam żadne drzewo na tyle stare, aby wymagało ogrodzenia. Tym bardziej zainteresowany ruszyłem w kierunku ogrodzenia.


Wyobraźcie sobie moje zdumienie, kiedy okazało się, że  płotek ogradza jeden z wylotów jaskini. Gdyby nie ów płotek niejedna osoba mogłaby po prostu do niej wpaść i już nigdy się z niej nie wydostać. Jak się później okazało, w najbliższej okolicy jest jeszcze wiele takich ogrodzonych miejsc, w których otwory jaskiniowe prowadzą pionowo w dół. Ich eksplorowanie jest zabronione bez uprzedniego uzyskania zgody od Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach. Ponadto należy być doświadczonym speleologiem wyposażonym w specjalistyczny sprzęt, gdyż obecne tu systemy jaskiń są trudne i dość skomplikowane.


Udaję się więc dalej w kierunku skał na grzbiecie wzniesienia.


Po chwili dostrzegam otwór w skale przypominający dziuplę.


Nie mogąc się oprzeć pokusie podchodzę bliżej i zaglądam do środka.


Wewnątrz nie ma dużo miejsca jednak dorosła osoba bez problemu mogłaby spędzić tu wygodnie noc.


W głębi znajduje się wąski korytarz.


Wątpię aby ktokolwiek był jednak w stanie się nim przecisnąć w głąb.


Widok z "dziupli" na zewnątrz.



Tuż obok odnajduję wejście do jednej z największych jaskiń ja Jurze - Jaskini Olsztyńskiej.


Jaskinia ta była kiedyś podobno najpiękniejszą z polskich jaskiń, jednak pod koniec XIX wieku zaczęto wydobywać tu kalcyt będący budulcem nacieków skalnych. Tym sposobem przemysł hutnictwa szkła, w którym kalcyt był wykorzystywany, przyczynił się do zupełnego zniszczenia szaty naciekowej tej jaskini.


Otwór wejściowy również został sztucznie poszerzony przez szpatowców, czyli osoby trudniące się wydobyciem kalcytu. Do dzisiaj można zauważyć w nim ślady po odwiertach i ładunkach wybuchowych.


Pomimo zaniku szaty naciekowej nadal warto odwiedzić to miejsce. Jaskinia ma układ poziomy i jest łatwa do zwiedzania.


Plan jaskini:
[źródło: jaskiniejury.pl]

Po wejściu do Jaskini Olsztyńskiej orientuję się, że zostawiłem w samochodzie latarkę. Nie chcę jednak zrezygnować z wejścia w głąb.


Postanawiam więc zaryzykować i oświetlać sobie drogę lampą błyskową aparatu fotograficznego.


Co dwa-trzy kroki naciskam spust migawki i na ułamek sekundy ciemności rozświetla błysk, który musi wystarczyć mi do orientacji w otoczeniu.


Udaje mi się w ten sposób przejść około 40 metrów w zupełnych ciemnościach rozświetlanych jedynie na moment lampą błyskową, po czym docieram do dość obszernej sali. Tutaj zaczyna mi nieco pracować wyobraźnia i zastanawiam się, co bym zrobił gdyby w tym momencie rozładował mi się akumulator w aparacie? Na szczęście do tego nie doszło a poza tym zawsze mam przy sobie zapasową baterię. Tak czy inaczej, drobny dreszczyk emocji towarzyszył tej chwili.


Zastanawiam się również, co bym zrobił gdybym nagle w błysku flesza dostrzegł jakąś postać lub duże zwierzę? To jednak również nie miało miejsca i po chwili spokojnie zawróciłem w stronę wyjścia.


Okolice otworu wejściowego prezentują mi się w wielobarwnych kolorach skał.


Co ciekawe, Jaskinia Olsztyńska połączona jest wąskimi korytarzami z okoliczną Jaskinią Wszystkich Świętych i obie tworzą wspólnie system o łącznej długości korytarzy 249 metrów, co sprawia, że są one jednym z najdłuższych systemów jaskiniowych na Jurze.


Po wyjściu na zewnątrz udaję się jeszcze w górę zbocza, gdzie odnajduję kolejny otwór wejściowy do systemu Jaskini Olsztyńskiej.


Jest to wejście do tzw. Schroniska Wschodniego.


Wnętrze jest dość obszerne. 


Podłoże groty opada w dół. Strop również jest mocno skośny. Tylko w kilku miejscach można się tu wyprostować.


Przy wejściu widać ślady po rozpalonym przez kogoś ognisku.


Po wyjściu ze Schroniska Wschodniego udaję się na sam grzbiet wzgórza.


Tutaj odnajduję sporej wielkości kolebę skalną, w której również można byłoby spędzić noc.


Schodzę tą samą drogą i postanawiam obejść jeszcze grzędę skalną grzbietu Pustelnicy.


Myślałem, że to już wszystkie z otworów prowadzących w głąb ziemi jednak ponownie odnajduję kolejne wejście.


Wnętrze tej groty ma dość bogatą lecz również uszkodzoną szatę skalną.




Będąc w środku słyszałem popiskiwanie nietoperzy, które skryte były gdzieś w zakamarkach skalnych.


Grota ta jest jeszcze większa niż Schronisko Wschodnie. Nie ma też tak stromego podłoża i jest znacznie wyższa.


Droga na zewnątrz.


Po wyjściu próbuję przejść na drugą stronę grzbietu.


Po drodze mijam wiele malowniczych skał.





Przeciskając się między skałami natrafiam na ostaniec z dość malowniczą bramą skalną.




Po drugiej stronie grzbietu zauważam ponownie płotek.


Tym razem wiem już czego mogę spodziewać się wewnątrz - jest tam wejście do Jaskini Koralowej. W głębi widocznego na zdjęciu otworu znajduje się głęboka na 9 metrów pionowa studnia będąca jedynym wejściem do tej jaskini. Jak wszystkie ogrodzone tutaj jaskinie, ta również dostępna jest jedynie dla doświadczonych i odpowiednio wyposażonych speleologów, którzy zgłoszą chęć eksploracji Regionalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska w Katowicach. Przejście przez płotek przez osobę niedoświadczoną może zakończyć się tragicznie.


Przez chwilę przechadzam się jeszcze wśród skał na szczycie wzniesienia, po czym tą samą drogą, którą tu trafiłem wracam do wspomnianego na początku rozwidlenia szlaków. Tym razem wchodzę na szlak żółty, kierując się na południe w stronę Sokolej Góry. Po chwili marszu docieram do jednej z najładniejszych odosobnionych skał, jakie tam widziałem - do Skały Pielgrzym.


Większość skał w rezerwacie stanowi skupiska skalne, podczas gdy Pielgrzym samotnie i majestatycznie góruje ponad otaczającym go terenem. Nie sposób nie zwrócić na niego uwagi tym bardziej, że położony jest on tuż obok żółtego szlaku.


Nieco za Pielgrzymem jedna ze ścieżek odbija w bok wiodąc na szczyt Sokolej Góry. Widać go pomiędzy drzewami.


Pod szczytem natrafiam na kolejny ogrodzony teren.


Wewnątrz znajduje się wejście do Jaskini pod Sokolą Górą (zwanej też Pochyłą lub Zimną). Jest to jedna z niewielu jaskiń na Jurze, w której panują warunki zbliżone do warunków panujących w jaskiniach arktycznych. Utrzymuje się tu stała roczna temperatura +3*C, czyli o około 5* mniej niż w innych okolicznych jaskiniach. Unikalna termika tej jaskini sprawiła, że upodobały ją sobie dwa gatunki chrząszczy (Catopos tristis infernus i Choleva lederiana gracilenta), które żyją tu od czasu ostatniego zlodowacenia. Jaskinię tę upodobali sobie również polscy partyzanci, którzy chronili się przed Niemcami w jednym z jej korytarzy (obecnie zawalonym). Przypominam, że podobnie jak w poprzednich przypadkach, wejście do tej jaskini także jest zabronione bez zgody Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach. Jest też niebezpieczne, gdyż wiedzie do niej wyjątkowo pochyła i śliska ścieżka.


Nieco wyżej znajduje się jeszcze jeden ogrodzony otwór wejściowy. Prowadzi on do najgłębszej jaskini na Jurze - do Jaskini Studnisko. Jej deniwelacja wynosi 74 metry a długość 285 metrów.


Na nieuważne osoby czyha tu niebezpieczeństwo wpadnięcia w pionową, głęboką na ponad 30 metrów studnię skalną. Miejsce to przyczyniło się już do czyjejś śmierci o czym świadczyć mogą pozostawione przy otworze znicze (jeden z nich widać po uważnym przyjrzeniu się powyższemu zdjęciu).


Niedaleko powyższego otworu jaskiniowego zauważam nietoperza, który śpi sobie w najlepsze na skale. Najprawdopodobniej jest to nocek orzęsiony. Zdziwiłem się, bo myślałem, że nietoperze zawsze zwisają podczas snu a ten przyjął pozycję niemal poziomą na lekko skośnym kawałku skały. Nie budząc go ze snu udaję się w dalszą drogę.


Przechodzę przez kolejną bramę skalną.



Następnie udaję się na szczyt Sokolej Góry, będącej stromym masywem skalnym wypiętrzonym powyżej grzbietu.


Stojąc na szczycie można jeszcze mocniej doświadczyć wybitności szczytowej skały.


Ze szczytu Sokolej Góry roztacza się dobry widok na całą okolicę.


W widocznym krajobrazie zdecydowanie dominuje Góra Biakło i znajdujące się za nią ruiny Zamku Olsztyn.


Po zejściu ze szczytu obchodzę jeszcze znajdującą się na nim grzędę skalną.


Skały są tu naprawdę masywne.


Niektóre z nich mają ciekawe kształty.


Nieopodal znajduje się miejsce zwane Amfiteatrem, zapewne przez półkolisty układ skał.


Tu również znajduje się płytka grota skalna.


Miejsca tego typu (tzw. schroniska) nie są zasiedlane przez zwierzęta ze względu na duże wahania temperatur.


Z tych samych względów stanowią jednak dobre i bezpieczne schronienie dla człowieka, któremu przy dobrym ubiorze wahania temperatur nie przeszkadzają. Jednocześnie nie ma też niebezpieczeństwa, że znienacka pojawi się w nich zwierz, który okresowo upatrywałby je sobie za legowisko.


Czymś naprawdę wyjątkowym jest znajdujący się tutaj komin krasowy zwany Studnią w Amfiteatrze. Miejsce to powstało kilkadziesiąt milionów lat temu w wyniku pionowego przepływu wód pomiędzy dwoma poziomami jaskini. Górny poziom tej pradawnej jaskini już obecnie nie istnieje, gdyż znajduje się tam szczyt góry. Po dolnym poziomie również nic nie zostało. Ostał się tylko komin krasowy.


Po zejściu z Sokolej Góry ponownie mijam Pielgrzyma, po czym udaję się już do samochodu.


Takiego nagromadzenia jaskiń na tak małym obszarze nie znajdziecie nigdzie indziej na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Łącznie znajduje się tu około pięćdziesięciu zjawisk krasowych tego typu. Jeśli ktoś lubi takie atrakcje, zdecydowanie powinien wybrać się w te rejony. Pamiętać jednak należy, że wchodzenie do wielu z nich jest niebezpieczne i możliwe dopiero po uzyskaniu odpowiedniej zgody Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach. Poza jaskiniami Rezerwat Sokole Góry ma jednak do zaoferowania znacznie więcej. Są to zarówno piękne widoki, urocze ścieżki, dzika przyroda jak i rozległe, dorodne lasy.



Zobacz inne miejsca na Jurze >>>



5 komentarzy:

  1. Zdjęcie ze zniczem, to jest właśnie Studnisko, 3 lata temu zginęła tam jedna 13 latka ( została przygniecione przez obryw)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za info! Co tak młoda osoba robiła w tym miejscu?!

      Usuń
    2. Trafiłem na artykuł nt. tego wypadku. To jednak była 16 letnia dziewczyna. Bardzo przykre zdarzenie. [*]
      http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3460071,wypadek-w-jaskini-studnisko-w-gorach-sokolich-zdjecia-z-akcji-ratowniczej,id,t.html

      Usuń
  2. Przejrzałem całą serię Twoich materiałów o Jurze z okolic Częstochowy i choć znam te okolice całkiem dobrze to dowiedziałem się o kilku ciekawych miejscach, świetna robota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zaglądnij od czasu do czasu, może Cię jeszcze czymś zaskoczę ;) Pozdrawiam!

      Usuń

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.