Zamek Rabsztyn, Chata Kocjana i Januszkowa Góra



Co mogą mieć ze sobą wspólnego ruiny średniowiecznego zamku, szybowce, niemieckie rakiety V2 oraz głębokie jaskinie? Mogłoby się wydawać, że nic.  Tymczasem można znaleźć dla nich wspólny mianownik - jest nim miejscowość Rabsztyn, do odwiedzenia której gorąco Was teraz zapraszam.




Ruiny Zamku Rabsztyn

Rabsztyn jest małą wsią położoną kilka kilometrów na północny wschód od Olkusza. Etymologia nazwy miejscowości pochodzi z języka niemieckiego od słowa "Rabestein" oznaczającego "kruczą skałę". Na skale tej w średniowieczu wzniesiono zamek obronny, który po dziś dzień wyraźnie góruje nad okolicą.

27 maja 2017


W XIII wieku,  podobnie jak w innych lokacjach, na których powstały późniejsze Orle Gniazda, znajdował się tutaj drewniany gród obronny.


Zamek murowany, wzniesiony z inicjatywy Kazimierza Wielkiego w drugiej połowie XIV wieku postawiono na samym szczycie wapiennego ostańca skalnego. Składał się on z wysokiej, czteropiętrowej wieży obronnej oraz budynku mieszkalnego, które otoczone były murem. Ich pozostałości widać na poniższym zdjęciu. Wieży niestety już nie ma, gdyż  pod koniec XIX wieku została wysadzona w powietrze przez poszukiwaczy skarbów.


Pierwotne zabudowania, wspomniane powyżej, stanowiły zamek górny i przez cały okres historii zamku pełniły funkcję obronną. W XVII wieku, w okresie renesansu zamek ten rozbudowano, stawiając obszerny zamek dolny. Nie miał on już w pełni obronnego charakteru. Był to raczej trójskrzydłowy pałac o dwóch kondygnacjach, mieszczący aż 40 pokoi. Poniżej, obok zamku górnego, widać ruiny tego pałacu.


W XXI wieku rozpoczęły się prace konserwacyjne, które mają na celu zabezpieczenie i częściowe odrestaurowanie zamku. Prace te trwają w zasadzie do dzisiaj, jednak nie przeszkadzają one znacznie w zwiedzaniu zamku. Jedną z pierwszych wykonanych prac było odtworzenie widocznych poniżej drewnianych mostów oraz zrekonstruowanie przejazdu bramnego.


Z pierwszego mostu widać zachowaną dobrze głęboką fosę.


Kolejny widok na fosę.


Jak już pisałem, zamek należał do Kazimierza Wielkiego. Po jego śmierci przeszedł jednak w ręce prywatne, jako forma spłaty królewskich długów. Później wielokrotnie zmieniał właścicieli. Syn jednego z nich - Spytko Melsztyński - zawiązał na zamku konfederację polskich husytów zwróconą przeciwko biskupowi krakowskiemu, Zbigniewowi Oleśnickiemu. Został on pokonany w Bitwie pod Grotnikami a zamek ponownie przeszedł na własność skarbu królewskiego.


Na poniższych zdjęciach dokładnie widać ostaniec skalny, na którym postawiono zamek górny.


Nazwa tej skały, czyli "krucza skała", zainspirowała najprawdopodobniej założycieli działającego do dzisiaj na zamku Bractwa Rycerskiego "Kruk".


Po lewej stronie widoczna jest Januszkowa Góra - miejsce, które pokażę pod koniec artykułu.


Pora na wejście do zamku.


Widok z dziedzińca na pozostałości baszty obronnej.


Baszta bramna i mury zamku dolnego.


Dalsza część zamku dolnego.


Na dawnym dziedzińcu powstaje obecnie nowoczesny pawilon ekspozycyjny. Generalnie, niemal cały teren zamku objęty jest pracami renowacyjny i nie wszędzie da się wejść, jednak i tak zdecydowanie warto się tu wybrać.


Okres świetności zamku w Rabsztynie, podobnie jak w przypadku większości pozostałych Orlich Gniazd, dopłynął końca wraz z potopem szwedzkim. Wycofujące się szwedzkie wojska splądrowały i zniszczyły wtedy zamek. Nigdy go już później nie odbudowano.


Jako ciekawostkę przytoczę jeszcze fakt, że pod koniec XVI wieku na zamku istniała hodowla lwów, które trzymano tu specjalnie dla króla Stefana Batorego. Był on miłośnikiem zwierząt i zapalonym myśliwym. Nie wiem w jakim celu były mu potrzebne lwy - jako maskotki, czy trofea łowieckie, jednak musiał on darzyć to miejsce szczególną sympatią, ponieważ poza Rabsztynem, egzotyczne zwierzęta trzymano dla niego tylko w Krakowie, pod Warszawą oraz na Litwie.

Chata Kocjana

Niedaleko ruin zamku znajduje się inne ciekawe miejsce. Jest to drewniany dom wybudowany w 1862 roku, w którym urodził się Antoni Kocjan.


Antoni Kocjan był wybitnym konstruktorem szybowców. Urodził się w 1902 r. Spośród około 1400 polskich szybowców z lat 30'tych, ponad połowa była jego konstrukcji. Ustanowiono na nich ponad 40 krajowych i 1 międzynarodowy rekord szybowcowy. Wśród jego szybowców znalazło się wiele uznanych modeli, w tym Czajka, Wrona, Komar, Sroka, Sokół, Mewa oraz wyczynowy Orlik, który przyniósł mu największą sławę. Poniżej Orlik i jego twórca.


Ponadto, skonstruował także motoszybowiec Bąk, na którym ustanowiono dwa rekordy międzynarodowe. 


Oprócz swoich zasług konstruktorskich, Antoni Kocjan okazał się również wielkim patriotą. W 1920 roku jako ochotnik zgłosił się do wojska i w ramach 11 Pułku Piechoty wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W czasie II wony światowej działał w konspiracji. We wrześniu 1940 został aresztowany i wywieziony do KL Auschwitz, z którego zwolniono go po 10 m-cach. Poniżej zdjęcie Kocjana z obozu w Oświęcimiu.


Zwolnienie Antoniego Kocjana z obozu koncentracyjnego okazało się dla Niemców bardzo poważnym błędem. Szybko po wyjściu wrócił on bowiem do działań konspiracyjnych zakładając w swoich Warsztatach Szybowcowych fabrykę broni dla ZWZ/AK oraz największą konspiracyjną drukarnię w czasach okupacji. Najdonioślejszych wyczynów dokonał on jednak jako szef Referatu Lotniczego wywiadu ZWZ/AK. Dzięki jego raportom alianci zbombardowali niemiecki poligon doświadczalny i fabryki rakiet w Peenemunde na wyspie Uznam, co opóźniło o pół roku prace nad produkcją broni V1 i V2. Z tego też względu mówi się, że Antoni Kocjan był "człowiekiem, który wygrał wojnę". Po tych ogromnych zasługach dla kraju i całego świata nie udało mu się uniknąć niemieckiej kary - został schwytany, torturowany i rozstrzelany przez gestapo 13 sierpnia 1944 roku w Warszawie.


Dom Antoniego Kocjana znajdował się pierwotnie we wsi Skalskie, która obecnie jest częścią Olkusza. W 2002 roku olkuskie władze zadecydowały o rozbiórce budynku ze względu na jego zły stan techniczny. Wszystkie elementy zostały opisane, zabezpieczone i poddane renowacji a w 2014 złożono je na nowo, ale już w Rabsztynie, niedaleko ruin zamku. Miejsce to zostało wybrane celowo, aby zapewnić większą liczbę odwiedzających je osób.


Gdy opuszczam Rabsztyn, żegna mnie drewniana rzeźba przedstawiająca rycerza. Początkowo myślałem, że przedstawia ona jakąś postać historyczną, np. któregoś z króli, jednak nie znalazłem żadnych informacji na to wskazujących. Rzeźbę postawiono w centrum miejscowości w 2013 roku i trzeba przyznać, że dobrze współgra z charakterem tej uroczej wsi.



Januszkowa Góra

Dwa kilometry w linii prostej od rabsztyńskiego zamku znajduje się jeszcze jedno miejsce warte zobaczenia podczas zwiedzania tych okolic. Jest to Januszkowa Góra, która widoczna była już z dystansu na jednym z wcześniejszych zdjęć. Jest to wapienne wzniesienie z licznymi ostańcami, jaskiniami i schroniskami skalnymi. Na terenie wzgórza planowane jest podobno utworzenie rezerwatu przyrody i naprawdę byłoby to wskazane, gdyż rośnie tam wiele chronionych roślin a miejsce posiada przepiękne walory krajobrazowe. Dolne partie Januszkowej Góry porasta bór sosnowy, jednak wyżej rośnie rzadka buczyna sudecka, kwaśna buczyna niżowa, ciepłolubna buczyna storczykowa z kilkoma odmianami storczyków oraz górska jaworzyna z języcznikiem. Nazwa tego miejsca zgodnie z legendą pochodzi od imienia zbójnika Janusza, który chronił się niegdyś w tych lasach. Jeśli podróżujecie samochodem lub jakimś jednośladem, pojazd najlepiej zostawić w tym miejscu, skąd dojście na miejsce zajmie zaledwie kilkanaście minut. Jeśli podróżujecie pieszo, dotrzecie tu z Rabsztyna podążając za czerwonym Szlakiem Orlich Gniazd.


Skały w szczytowej partii Januszkowej Góry przyjmują naprawdę imponujące rozmiary.


Czerwony szlak wije się pomiędzy nimi i powoli prowadzi na szczyt wzniesienia.


Ze względu na wybitność skał wyznaczono tutaj wiele dróg wspinaczkowych o skali trudności od IV do VI.5 i wysokości do 20 metrów.


Większość z około 40-tu tras wspinaczkowych jest stosunkowo nowa, gdyż wytyczono je i uzbrojono w latach 2010-2012.


Na szczycie jednej ze skał rośnie sosna, która przypomina mi nieco znaną pienińską sosnę reliktową.


Naprawdę nie można odmówić temu miejscu wyjątkowej atmosfery.


Na wypłaszczeniu poniżej szczytu znajduje się niewielki teren ogrodzony płotem.
Po doświadczeniach z Rezerwatu Sokole Góry wiedziałem już czego mogę się spodziewać wewnątrz ogrodzenia.


Znajduje się tu wejście do jednej z najgłębszych jaskiń na Jurze - do Januszkowej Szczeliny.


Została ona odkryta przez olkuskich speleologów w 1970 roku. Do jej wnętrza prowadzi pionowy otwór, za którym znajduje się głęboka na około 30 metrów studnia skalna. Sama jaskinia powstała na wielkim pionowym pęknięciu i osiąga głębokość 56 metrów. Postawiony płot ma chronić przypadkowych turystów przed wpadnięciem do widocznego poniżej otworu wejściowego jaskini.


Drzewa rosnące bezpośrednio na skałach niejednokrotnie przybierają tutaj fantazyjne kształty.


Generalnie miejsce to bardzo mi się spodobało mimo, iż nie ma stąd szerokich, otwartych widoków. Podobno w okresach kiedy na drzewach nie ma liści można dojrzeć z południowych stoków wzniesienia ruiny Zamku Rabsztyn, jednak nawet bez tego miejsce to warte jest zobaczenia.


Jak na malutką wieś, Rabsztyn ma naprawę wiele do zaoferowania odwiedzającym go osobom. Zachęcam do wybrania się w te rejony!



Zobacz inne miejsca na Jurze >>>



4 komentarze:

  1. super miejsce. Dzięki Twojemu wpisowi na pewno niebawem wybiorę się tam znów :)
    BTW blog na dobrym poziomie. Z chęcią tu jeszcze wrócę. Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłą ocenę ;) Pozdrawiam i zapraszam ponownie!

      Usuń
  2. Bardzo dziękuję za ten materiał. Przejeżdżałem przez Rabsztyn w latach 80-tych, 90-tych z rodzicami jadąc do Olkusza i na Śląsk do rodziny.Nie miałem pojęcia ,że oprócz historii związanej z ruinami zamku jest jeszcze tak ciekawa historia dotycząca Antoniego Kocjana. Szkoda, że o tak pięknych postaciach nie mówi się często. Czytając i oglądając te opisy i zdjęcia przypomina mi się dzieciństwo kiedy przez okno syrenki patrzyłem na zamek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że obudziłem tak żywe, wspaniałe wspomnienia! Chata Kocjana stała wtedy na swym pierwotnym miejscu w Skalskiem, więc trudno było się o niej dowiedzieć odwiedzając zamek. Tym bardziej nadarza się okazja do ponownego odwiedzenia tych terenów, szczególnie, że sam zamek też sporo się zmienił od ostatniej pańskiej wizyty. Pozdrawiam!

      Usuń

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.