Dolina Mnikowska



Dolina Mnikowska jest niewielką ale bardzo urokliwą dolinką krasową, położoną niedaleko Krakowa. Stanowi ona idealny materiał na krótką, niewyczerpującą, jednak w pełni satysfakcjonującą wycieczkę. Jako jedna z wielu dolinek podkrakowskich, charakteryzuje się ona niezwykłą malowniczością krajobrazu wypełnionego urwistymi ścianami wapiennych skał połączoną z jednoczesną łagodnością trasy turystycznej wijącej się u ich podnóża.




Dolina Mnikowska stanowi wąwóz o długości około 2 km wydrążony przez wody potoku Sanki. W jego północnej części w 1963 roku utworzono rezerwat przyrody o powierzchni niecałych 21 hektarów. Jego zróżnicowaną szatę roślinną tworzą zespoły leśne, w skład których wchodzą: łęgi olszowe, grądy, buczyny naskalne oraz bór mieszany. Ponadto, spotkać tam można murawy kserotermiczne, które rozwinęły się pod wpływem wielowiekowej gospodarki rolnej (wypas zwierząt, koszenie traw) a także zbiorowiska ciepłolubnych mszaków. Wąwóz ten osiąga głębokość dochodzącą nawet do 80 m. Wapienne skały jurajskie tworzą w nim strome ściany, bramy skalne lub pojedyncze bloki i iglice wznoszące się wysoko ponad dno doliny.

Zwiedzanie najlepiej rozpocząć z tego parkingu.
Poniżej fragment mapy wydanej przez wydawnictwo Compass.
Z powyższą mapą zwiedzicie generalnie wszystkie Dolinki Podkrakowskie. Są one dobrze odwzorowane a na odwrocie mapy szczegółowo opisane.

Poniżej widoczny stary sad owocowy, powyżej górnego wylotu doliny.


Już stąd pomiędzy drzewami widać wysokie wapienne skały.


W północno zachodniej części rezerwatu, tuż obok szlaku turystycznego wypływa Źródło w Dolinie Mnikowskiej. Niegdyś naturalne, w dzisiejszych czasach zostało obudowane murkiem. Źródło to, jak na źródło krasowe, ma niską wydajność 0,5 l/s. Mineralizacja wypływającej tu wody jest jednak wysoka i wynosi ponad 550 mg/l. Jest to woda wodorowęglanowo-siarczanowo-wapniowa. 


Źródełko jest bardzo krótkie i po przepłynięciu zaledwie kilku metrów uchodzi do potoku Sanki, który płynie dnem doliny. 


Jest to bardzo czysty potok, którego wody posiadają I klasę czystości.


Sanki po dziś dzień drążą Dolinę Mnikowską już od milionów lat. 


Ścieżka prowadząca przez teren rezerwatu jest łagodna i przystosowana dla turystów niepełnosprawnych.


Wędrując przez główną część wąwozu można obserwować imponujące ściany skalne.


Górują one nad północną, dobrze nasłonecznioną stroną szlaku.


Aż trudno uwierzyć, że skały będące tu na wyciągnięcie ręki mają około 150 milionów lat, gdyż formowały się w okresie górnej jury.


To nieustanne obcowanie z odległą prehistorią na jurajskich szlakach zawsze wprawia mnie w trudny do opisania, refleksyjny stan.


Po południowej stronie szlaku wije się potok Sanki. W pewnym momencie znajduje się na nim mostek.


Za mostkiem, w samym sercu rezerwatu znajduje się obszerna polana, która od południowej strony otoczona jest kordonem wysokich skał, który został nazwany Cyrkiem. W zakolu tym urządzono ołtarz z dużym naskalnym obrazem Matki Boskiej zwanej Skalską. Obecnie widnieje tu już któraś z rzędu próba odtworzenia pierwotnego obrazu, który został namalowany w 1863 roku przez taternika Walerego Eljasza-Radzikowskiego. Aktualny obraz został nieudolnie odmalowany w latach 80-tych ubiegłego wieku przez miejscowego pseudoartystę. Oryginał był podobno znacznie ładniejszy. Stanowił metaforyczny wizerunek Maryi, przedstawiający ją w naszych narodowych barwach, jako odrodzoną Polskę. Należy mieć bowiem na uwadze, że obraz powstał w czasach zaborowych i miał ogromne znaczenie dla odwiedzających go Polaków. Maryja ukazana była na nim dynamicznie, w ruchu i miała jakoby wychodzić ze skały ku zbliżającej się wolności. Faktem jest bowiem, że w Dolinie Mnikowskiej ukrywali się powstańcy styczniowi walczący z rosyjskim zaborcą o wolność ojczyzny a sam obraz został namalowany właśnie dla nich w roku wybuchu powstania, jako miejsce, w którym mogliby się modlić. Jednak według legendy, Matka Boska ukazała się tam samym powstańcom uciekającym przed wrogiem, wskazując im miejsce schronienia, jakim była jaskinia znajdująca się za skałą, na której przedstawiono później podobiznę wybawczyni.


Miejsce to, także po upadku powstania styczniowego, było ostoją duchową dla okolicznej ludności, w tym nawet dla mieszkańców Krakowa. Kiedy zaborca zabronił Krakowianom odprawiania mszy za ojczyznę w miejskich kościołach, pod pretekstem wycieczek za miasto brali oni udział w tajnych mszach, odprawianych właśnie tutaj, przy obrazie Matki Boskiej Skalskiej.


Widok z bliska na dzisiejszą wersję obrazu. Ostatnia renowacja miała miejsce w 2011 roku.


Skałę na prawo od obrazu porasta imponujący bluszcz pnący.


27 kwietnia 1957 roku miejsce to zostało odwiedzone przez młodego księdza Karola Wojtyłę, który wraz z jednym ze studentów wybrał się na wycieczkę z Krakowa przez Sikornik, Bielany i Kryspinów do Mnikowa, w którym odprawił niedzielne nieszpory dla pielgrzymów odwiedzających Matkę Boską Skalską. Według ustaleń, wycieczka ta zapoczątkowała wędrówki późniejszego Jana Pawła II po Polsce i świecie.


Na polanie poniżej Cyrku znajdują się ławeczki, na których mogą przysiąść zarówno turyści, jak i pielgrzymi.


Jak już wcześniej wspominałem, za skałą z obrazem znajduje się jaskinia, którą nazwano Jaskinią nad Matką Boską. Sam otwór wejściowy nie jest jednak dostępny od strony frontowej zakola Cyrku. Aby go odnaleźć, należy (stojąc na dnie doliny naprzeciw obrazu, po przekroczeniu Sanki) odbić w lewo w jedną z bocznych ścieżek prowadzących w las. Po drodze mijamy wiele ciekawych skał, m.in. poniższą bramę skalną.


Widok z drugiej strony bramy.


Aby trafić do jaskini należy kierować się ścieżką przy ścianie skalnej widocznej po lewej stronie.


Ja jednak najpierw wdrapuję się na szczyt najwyższej skały Cyrku, skąd roztacza się wspaniały widok na Dolinę Mnikowską.


Ponadto, dobrze widać stąd samoloty, które co chwilę przelatują nad głowami, podchodząc do lądowania na lotnisku w Balicach.


Po nacieszeniu się widokiem na wąwóz udaję się w stronę jaskini.


Mijam potężne skały, w znacznej części porośnięte bluszczem.


W końcu moim oczom ukazuje się potężny łuk skalny z widocznym pod nim otworem wejściowym do jaskini.


Wejście do Jaskini nad Matką Boską.


Długość jej korytarzy wynosi 82 metry. Zwiedzanie nie przysparza żadnych trudności, gdyż jest ona widna i sucha dzięki obszernemu korytarzowi, w którym znajduje się kilka okien skalnych. W jaskini tej doszło do bardzo ciekawego wydarzenia. Otóż w II połowie XIX wieku odbywały się tu wykopaliska archeologiczne pod okiem archeologa Gotfryda Ossowskiegio, który został w wyniku swych badań ośmieszony na scenie naukowej. Doszło do tego, ponieważ dał się nabrać pracownikom, którzy samodzielnie rzeźbili w zwierzęcych kościach figurki, przekazywane później Ossowskiemu jako pradawne figurki znalezione w namulisku jaskini. Ossowski nabrał się na ten fortel i płacił oszustom za każde znalezisko, które następnie datował na neolit, doprowadzając tym samym do znacznej skazy na swojej karierze naukowej.


Poniżej jedno z okien skalnych.


Pomimo okien, w kilku miejscach robi się jednak dość ciemno.


Od głównego korytarza odbija kilka mniejszych, bocznych korytarzy. Poniżej jeden z nich.


Po chwili spędzonej wewnątrz jaskini kieruję się ku wyjściu.


Kolejny z bocznych korytarzy.


Wyjście z jaskini.


Jeszcze jeden widok na łuk skalny przed wejściem, tym razem z drugiej strony.


Jest on naprawdę imponujący.


Fantazyjne skalne kształty niesamowicie cieszą w tym miejscu moje oczy.


W końcu trzeba się jednak pożegnać i skierować swe nogi w drogę powrotną.


W dolnej części Doliny Mnikowskiej nie ma już imponujących form skalnych.


Dalsza część doliny jest już w pełni zalesiona, jednak również panuje tu przyjemny klimat stwarzany przez las i wijący się w nim potok Sanki.


Dolina Mnikowska jest niezaprzeczalnie bardzo urokliwym miejscem a jej czar powinien udzielić się wszystkim miłośnikom przyrody. Jej walory były niejednokrotnie opisywane przez poetów i pisarzy. Poniżej przytaczam jeden z przykładów - wiersz Gustawa Ehrenberga. 

Stąd o dwie mile w zachodniej stronie 
Śliczna Mnikowska dolina; 
Wypieszcza kwiaty na swoim łonie, 
Jak młoda wiejska dziewczyna. 
Między skałami jak łza na twarzy, 
Jak wąż na posłaniu z kwiatów, 
Tam przez sen gada i ciągle marzy, 
Strumień na łożu z bławatów; 
A w prawo, w lewo skaliste grody, 
Strumień w objęciu chwyciły; 
Zamki to z głazu, herb to przyrody, 
Związek harmonii i siły. 
Tam w dnie świąteczne w wiosennej porze, 
Jadą paniątka z Krakowa, 
Ażeby ujrzeć (żal się mój Boże!) 
Uroczą dzikość Mnikowa. 
Jadą więc, jadą wygodnym koczem, 
I przyjeżdżają w południe; 
Przez chwilę patrzą, pochwalą, – poczem 
Mówią: że na wsi jest nudnie. 
Więc przywiezione wypiwszy wino, 
Wracają znowu do miasta; 
Ah! nie dla takich, śliczna dolino, 
Twe łono trawa porasta. 
Ten tylko godnie wielbi twe wdzięki, 
Kto pieszo zwiedza twe skały; 
Kto z ich wierzchołka wschodu jutrzenki 
Ogląda widok wspaniały. 
Kto się nie boi, żeby kamienie, 
Ciernie, lub urwiska skały; 
Rozdarły jego modne odzienie, 
I białe ciało zdrapały.

Na koniec jeszcze raz widok z wierzchołka skał na dolinę, o którym pisze poeta.





Zobacz inne miejsca na Jurze >>>



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.